1006

16.09.2016

Czy Twój smartfon nie jest bombą?

Jestem zdumiony tym, że w dobie rozwoju nowych technologii, dożyłem czasu, kiedy od swojego urządzenia mobilnego, oprócz kolorowego ekranu, LTE i innych gadżetów, będę po prostu oczekiwać, że nie wybuchnie…

O wybuchających bateriach w tabletach, smartfonach i globalnych akcjach serwisowych z nimi związanymi, nie trzeba przypominać. Jeszcze ktoś się zachowa, jak głowa rodziny w salonie jednego z operatorów GSM, którego niedawno odwiedziłem. Pan zainteresowany smartfonem, decydując się na zakup, dopytywał sprzedawcy wręcz natarczywie, czy aby zabaweczka mu w kieszonce nie wybuchnie. Żal mi się chłopa zrobiło, bo oto dorobiliśmy się w pośpiechu technologii czasów, w których bez terrorystów i ich krwawych akcji, nie możemy czuć się bezpiecznie.

Tak właśnie czułem się podczas jednego z wieczorów w knajpie ze znajomymi, gdzie każdy ze stolików miał tablet, którym to zamawiało się jedzenie. Szlag mnie trafił, jak to zobaczyłem, bo jak niektórzy z Was wiedzą, staram się uciekać od nowych technologii, a taki widok nie bardzo mi na to pozwala. Kiedy przyszła moja pora na zamawianie, wziąłem świecącą deskę w łapki, a deska? Prawie parzy! O czym pomyślałem w pierwszej chwili? Wybuchnie? Cały wieczór spędziłem, zastanawiając się nad tym. Kiedy ktoś ze znajomych brał tablet w łapy, modliłem się, by nie ziściła się moja krwawa wizualizacja. Wyszedłem ze spotkania potwornie zmęczony psychicznie. Pomyślałem sobie, że gdzieś we Francji, ludzie mogą mieć cięższe życie, bo oprócz troski o to, czy nie wybuchnie bateria w elektronicznej karcie dań, do knajpy może wejść jakiś zły człowiek i nadać wieczorowi bardziej „rozrywkowego” charakteru…

Wracając, rozmyślałem o tym, jak miewa się dostawca baterii do 2,5 mln wycofywanych urządzeń Galaxy Note 7. To, o ile mnie pamięć nie myli, największa akcja serwisowa producenta, który… No właśnie? Co takiego stało się, że taka fuszera wdarła się na rynek? To pewnie ustala jakaś wewnęrzna komisja śledcza, która posługuje się zdrowym rozsądkiem i chłodnymi faktami. W której nie ma mowy o zamachach i innych teoriach spiskowych. Ale… Wracając tramwajem numer 10 z traumatycznego spotkania, przyszła mi do głowy – być może kretyńska myśl. Czy każdy smartfon nie może być w dzisiejszych czasach mini-bombą? Sterowaną zdalnie? Czy może tak być, że podkręci się temperaturę procesora urządzenia pana Kowalskiego, by w konkretnym momencie zrobiło bum? Pewien dobrze znany mi inżynier gmerający w firmie zajmującej się produkcją podzespołów elektronicznych, „uspokoił” mnie, że teoretycznie, a nawet technicznie jest to możliwe… Jeśli więc uznacie, że idiotyzmem jest stwierdzenie, iż każdy z nas, a przynajmniej większość z nas nosi przy sobie ładunek wybuchowy w postaci smartfona, to piszcie! A jeśli nie – to tym bardziej piszcie! 🙂

Udanego weekendu!

7bateriabatteryBombgalaxyLTENote 7Samsung

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

Komentarze

top

Pliki cookies

Serwis wykorzystuje pliki cookies na zasadach określonych w Polityce prywatności, w szczególności w celach personalizacji oraz monitorowania ruchu na stronach serwisu. Możesz określić warunki przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na użycie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.