1094

10.09.2016

Dożynki z jabłkami

Koniec lata to w Polsce czas dożynek. Ale nie tylko w naszym kraju, gminy na potęgę chwalą się na podlewanych wódką festynach, swoimi sukcesami. Za wielką wodą prywatne firmy robią nie gorsze imprezy. Uczestniczyłem niedawno w dożynkach w Dzierżąznej i z dumą piszę, że o wiele mniejszą żenadą były dla mnie harce kilku podpitych strażaków, niż pajacujący panowie z pewnej wielkiej firmy, których oglądał cały świat…

Nie mogłem się oprzeć temu, by pokpić sobie w tym tygodniu z pewnego festynu, jaki niedawno zorganizował sobie za wielką wodą pewien producent, pewnego telefonu. Nieustająco zakochany w sobie, co już odbija mu się porządną czkawką, pochwalił się w tym roku światu, że cofa się w rozwoju, rezygnując z pewnego gniazda w swoim najnowszym telefonie, które to uznane jest od lat za najpopularniejszy ze standardów pewnej funkcjonalności. Ale enigmatycznie, co? Jaki to producent, nie napiszę, bo i tak pewnie wszyscy wiedzą… Po pierwsze, ma zbyt wiele innych problemów na swojej głowie, by przejmować się jakimś tam kpiarzem, co mu raz kolejny wytyka, że nie ma nic gorszego od poprawiania dobrego. Po drugie, leżącego się nie kopie. Po trzecie – i tak zbyt wielu klaskało mu uszami głośne brawa (zwłaszcza panowie i panie na sali oraz w barze z sałatkami), by moja cichutka krytyka coś wniosła. Pociesza mnie jedynie, że nieliczni ludzie zrywali na tym festynie boki ze śmiechu… Koniec lata to w Polsce czas dożynek. Ale nie tylko w naszym kraju, gminy na potęgę chwalą się na podlewanych wódką festynach, swoimi sukcesami. Za wielką wodą prywatne firmy robią nie gorsze imprezy. Uczestniczyłem niedawno w dożynkach w Dzierżąznej, gdzie rozdawano jabłka. Po tym, co tam widziałem, z dumą piszę, że o wiele mniejszą żenadą były dla mnie harce kilku podpitych i szczerze rozbawionych strażaków w rytm muzyki disco polo, niż pajacujący poważni panowie z wielkiej firmy, którzy innowacją nazywają coś, co inni odkryli dawno temu. To trochę tak, jakby nagle na Żeraniu ruszyła produkcja poloneza Caro i na konferencji, prezes tejże fabryki, pożerając kanapkę z ogórkiem małosolnym, zapewniał, jakie to fajne są poduszki powietrzne w tych nowych polonezach…

Odchodząc od tej żenującej fety zza wielkiej wody, bo znów naczelny będzie mi wytykał, że nie piszę o nowych technologiach, tylko o dożynkach w Dzierżąznej, napiszę Wam, że urzekła mnie aplikacja dla alkoholików pt. „AlkyRecovery”, o której niedawno się dowiedziałem. Bardzo mądrze skonstruowana i ciekawa pod kątem prostej terapii uzależnień. Brakowało mi w niej jedynie tego, żeby wzorem innych aplikacji tj. Endomondo, można było pochwalić się przed znajomymi, ile dni już się nie piło. Nie, żebym miał jakiś problem z alkoholem. Przeciwnie! Jak każdy zdrowy człowiek na tej planecie, mam inne uzależnienia. Do tej pory bawiły mnie posty znajomych, używających aplikacji Endomondo, którzy chwalą się za jej pośrednictwem tym, że przebiegły z Łodzi nad morze czy inną, śmiertelnie niebezpieczną ilością męczących ćwiczeń fizycznych, jakie wykonali. Czytałem niedawno w „Charakterach”, że często ludzie męczą się tak na tle różnych zaburzeń psychicznych, których niestety, nie wyleczy żadna aplikacja, a wyłącznie dobry terapeuta…

Tak samo jak na kolejne dożynki z jabłkami, niecierpliwie czekam na aplikację na smartfona, dzięki której będzie można pochwalić się na Facebooku tym, ile czasu nie używało się… smartfona.

appleiPhone 7

Komentarze

top

Pliki cookies

Serwis wykorzystuje pliki cookies na zasadach określonych w Polityce prywatności, w szczególności w celach personalizacji oraz monitorowania ruchu na stronach serwisu. Możesz określić warunki przechowywania i uzyskiwania dostępu do plików cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na użycie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.