Quantcast

adplus-dvertising
Strona główna » ciekawostki » Pierwszy w Polsce pokój furii

16.10.2015

Pierwszy w Polsce pokój furii

Wkurzył cię laptop, tablet, smartfon czy telewizor? Zamiast demolować swoje sprzęty w domu, w Łodzi można przyjść do specjalnego pokoju i zdemolować w nim absolutnie wszystko. Całkowicie bezkarnie, choć nie za darmo…

– Podróżowałem po Stanach Zjednoczonych, gdzie widziałem taki pokój. Od razu chciałem stworzyć w Łodzi miejsce, gdzie ludzie całkowicie anonimowo będą mogą dać upust złym emocjom – mówi Zdzisław Hoffmann, pomysłodawca z firmy Exitchampions.pl. Prowadzi nas do niewielkiego, niskiego pomieszczenia, którego ściany wyłożone są płytami OSB. Na ścianach wiszą różnego rodzaju akcesoria do upuszczania złych emocji. Kije bejsbolowe, pałki i młotki. Ogromną popularnością furiatów cieszy się kij od golfa. Można nimi przylać w stojący na stoliczku telewizor, stary magnetowid, wieżę Hi-Fi, komputer, drukarkę i umeblowanie. – Hitem jest pluszowy misiaczek, którego moi klienci poddają wybitnie okrutnym torturom – śmieje się pan Hoffmann.

Nim furiat chwyci za kij i rozpocznie dzieło zniszczenia, podpisuje regulamin, a następnie musi ubrać się w specjalny kombinezon ochronny, kask i okulary osłaniające oczy od odprysków. Do demolki można zamówić sobie podkład muzyczny. Jego klienci są anonimowi. Prawnicy, lekarze, muzycy, rozwodnicy, którzy przynoszą pamiątki zwiążane z eksmałżonkami. W tygodniu pokój furii odwiedza mniej więcej siedmiu klientów. Każdy jest inny i każdy inaczej odreagowuje złe emocje. Sesja w pokoju trwa 30 minut.

– Ludziom wydaje się, że to za mało czasu, jednak gdy zaczynają demolować, z reguły po dziesięciu minutach są tak zmęczeni, że mają całkowicie dość operowania kijami. Sprzątanie po nich i wymiana sprzętów na nowe trwa około dwóch godzin – mówi pomysłodawca.

Niszczenie jest bezkarne, ale nie jest tanie. Wizyta w pokoju furii kosztuje 150 zł. – To drogo i niedrogo – mówi Hoffmann. – Po każdym kliencie muszę uzupełniać wyposażenie pokoju, zdemolowane graty poddawać recyklingowi. To wszystko kosztuje, więc mój zarobek wcale nie jest taki duży. W Moskwie za wizytę w podobnym pokoju trzeba zapłacić ok. 1400 zł.

Czy 30 minut to za mało, by się wyżyć? Po przebraniu się i wejściu do pokoju furii demolowanie drukarki i monitora zajęło mi około sześciu minut, a ponieważ solidnie wkurzył mnie redakcyjny kolega, miałem wystarczające pokłady negatywnych emocji, których pozbyłem się szybciej, niż myślałem. Po kwadransie grzecznie odwiesiłem akcesoria, podziękowałem i wyszedłem.

źródło:
czytane: 2092

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top