Quantcast

adplus-dvertising

04.11.2020

Teufel Cinebar One+, czyli w małym ciele wielki duch

Teufel Cinebar One+ to najmniejszy i zarazem najtańszy soundbar w ofercie berlińskiego producenta. Już za nieco ponad 1400 złotych pozwala on poprawić brzmienie naszego telewizora. Ale jak sprawdzi się w tej roli? Dowiecie się z poniższej recenzji!

Teufel Cinebar One+ to tak naprawdę zestaw soundbara Teufel Cinebar One, wzbogacony o „plus” – czyli subwoofer. Sam soundbar można kupić jeszcze taniej (za ok. 1000 zł), ale opcję tą polecam wyłącznie do niewielkich, blokowych pokoików. Jeśli macie odrobinę więcej miejsca – warto wybrać komplet Cinebar One+, choć trzeba będzie znaleźć dodatkową przestrzeń dla suba. Ale i tak cały zestaw pozostanie wyjątkowo kompaktowym w swej kategorii. Jednostka centralna, czyli soundbar, ma wymiary 35×11,3×6,8 cm, zaś subwoofer – 21x40x38 cm. Co więcej, listwa łączy się z głośnikiem basowym bezprzewodowo, zatem mamy sporą swobodę w rozstawieniu kompletu. Głośnik basowy nie musi być w pobliżu telewizora, można go schować za firanką.

Kompaktowa listwa dźwiękowa Cinebar One

W jednostce głównej znajdziemy cztery pięciocentymetrowe głośniki szerokopasmowe, pracujące w trybie basrefleks. Dwa głośniki skierowano do przodu, a dwa – lekko na boki, by zapewnić równomierne rozchodzenie się dźwięku. Obudowa jest wykonana z tworzywa, z metalową osłoną głośników. Na froncie widzimy logo oraz diodę sygnalizującą stan pracy. Trochę brakuje ekraniku, pokazującego, które opcje czy wejście mamy włączone, o ustawionej mocy nie wspominając. Nie zapomniano natomiast o otworach umożliwiających montaż pod wiszącym telewizorem. Urządzenie dysponuje złączami minijack, HDMI, optycznym oraz – oczywiście – Bluetooth. Sprzęt może współpracować z Amazon Echo i Google Home, a do tego – może pełnić rolę karty dźwiękowej USB (przez microUSB). Dodatkowo, zestaw wyposażono w bliżej nieokreślony system łączności bezprzewodowej z subwooferem.

Bezprzewodowy subwoofer!

Producent zapewnia, że łączność odbywa się bez opóźnień – ale nawet, gdyby niewielkie powstawały, charakter najniższych tonów sprawi, że raczej ich nie usłyszmy. Sam subwoofer ma jedynie guziczek do parowania, przymocowany na stałe przewód i dwie diodki. Skrzynka głośnika jest zrobiona z MDF, ma pojemność 20 litrów i pokaźny otwór basrefleksu. Głośnik ma średnicę 16,5 cm, jest skierowany w podłoże. Z tego względu warto ustawić urządzenie na podłodze.

Sterowanie Cinebar One tylko pilotem

Sprzęt nie ma żadnych przycisków sterujących. Sterowanie odbywa się z poziomu prostego, poręcznego pilota. Jest wygodny, czytelnie opisany. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko tego, by klawisze w pilocie były podświetlane, a diodę na panelu soundbaru dało się wygasić – lubię oglądać w ciemności. Trochę martwi mnie również obsługa urządzenia w momencie, gdy pilota zgubimy lub np. zje go nasz wredny pies. Będzie problem, urządzenia nawet nie włączymy. Dzięki brakowi przycisków, całość ma za to ładną, prostą formę. Komplet wykonano znakomicie, jakość jest pierwszorzędna. Nie mogło zabraknąć firmowego akcentu marki Teufel, czyli czerwonych dodatków. W Cinebar One są subtelne – w postaci obwódek wokół głośników jednostki głównej. W subie – niestety ich zabrakło. Może projektował go zewnętrzny stylista, albo zaprzyjaźniony stolarz, na co wskazuje prosta forma bez jakichkolwiek ozdób…?

Brzmienie wysokich lotów…

Ja gra Teufel Cinebar One+? Zestaw, jak na swe niewielkie gabaryty, oferuje zaskakująco dobry dźwięk. Jednostka centralna gra czysto, starając się tworzyć wrażenie przestrzenności dźwięku. Właściwie, udaje się to całkiem nieźle, choć nie doświadczyłem całkowitego „oderwania” się głosów od półki pod telewizorem. Nawet, kiedy skorzystałem z umieszczonego na pilocie klawisza „uprzestrzenniania” dźwięku. Fizyki chyba nie da się oszukać, choć próby podejmowane przez Teufel są całkiem udane. Spodobało się to, że nawet grając na pełnej mocy, głośniki nie zniekształcają dźwięku. Najwyraźniej dobrano je ze sporą rezerwą.

Bas serwowany jest dość oględnie, zatem miłośnicy głębokiego, trzęsącego nogawkami dudnienia, mogą być rozczarowani. Na pocieszenie – niższe dźwięki są dobrze kontrolowane, nie „rozlazłe”, brzmią tak długo, jak powinny, bez podbarwień i burczenia. W zasadzie – można ustawić pilotem maksymalne natężenie basu – i tak je pozostawić. Nawet przy odtwarzaniu materiałów z nadmiarem niskich tonów – nie będzie źle. Opóźnień w transmisji basów nie słyszałem – za to z początku eksperymentowałem z ustawieniem głośnika niskotonowego. Was też zachęcam, bo dźwięk może znacząco zmienić swe oblicze. Generalnie, możecie liczyć na naprawdę dobrze brzmienie, z lekkim, ale zwartym basem.

Dodatkowo, urządzenie wyposażono w uproszczony equalizer, z trzema predefiniowanymi ustawieniami – film, muzyka, mowa. Ostatni tryb – jest świetny do filmów przyrodniczych (pozdrawiam Krystynę Czubównę!) i wiadomości, zaś film i muzykę możecie – moim zdaniem – traktować wymiennie. Nie należy na sztywno sugerować się opisami korekcji, ale po prostu wypróbować i posłuchać. Dla przykładu, w polskich filmach, w których dźwięk – mam wrażenie – traktowany jest po macoszemu, wolałem korzystać z ustawień dla muzyki. Z kolei popularny kanał muzyczny z kablówki – lepiej brzmiał (jak na mój gust) z ustawieniem film. Przyjmijcie zatem, że trzeba popróbować. Osobno możecie jeszcze regulować bas, ale jak wspomniałem – dla mnie ustawienie maksymalne wcale nie było przesadą.

Ale w mniejszych pokojach!

Co najważniejsze – Teufel Cinebar One+ zagrał lepiej, niż spodziewałem się, oceniając tylko po jego powierzchowności i mikrych rozmiarach. I choć dźwięk znacznie przekroczył moje wstępne wyobrażenie, zakup tego zestawu polecę jedynie do mniejszych pomieszczeń. W moim trzydziestoparometrowym salonie Cinebar One+ był po prostu za słaby. Grał dobrze, ale nie dał rady „wypełnić” pomieszczenia dźwiękiem. W większych pokojach chyba lepiej sprawdzą się tradycyjne zestawy kina domowego z pięcioma głośnikami. Teufel Cinebar One+ pokazał swą klasę dopiero w o ponad połowę mniejszej sypialni, gdzie pozostał do końca testów, ciesząc me uszy podczas wieczorno – nocnych seansów.

Niegłupim zastosowaniem jest również podłączenie go do komputera – szczególnie, gdy macie małe biurko. Innymi słowy – naturalnym środowiskiem dla Teufel Cinebar One+ są pomieszczenia o powierzchni do 15 m.kw. To po prostu zestaw idealny do polskich, małych mieszkań. Dobrze gra, jest mały i pozwala schować subwoofer w dowolnym miejscu. Do tego ma 12 lat gwarancji i nie kosztuje majątku. Jeśli masz nieduże mieszkanie – to kino domowe dla ciebie. Polecam.

Aha, i pamiętajcie, że możecie również kupić sam soundbar Cinebar One, jeszcze taniej – ale to już tylko wtedy, gdy chcecie nagłośnić naprawdę mały pokój.

Dane techniczne:

Soundbar

Wymiary – 35×11,3×6,8 cm
Waga – 1,1 kg
Gniazda – minijack, microUSB, OPT, HDMI, zasilanie.
Łączność – Bluetooth 4.0 z aptX
Kompatybilny z Dolby Digital Plus
Głośniki – cztery celulozowe 50 mm

Subwoofer

Wymiary – 21x40x38 cm
Waga – 8,57 kg
Moc – 60 W RMS
Obudowa – MDF 20 L
Pasmo przenoszenia – 33 – 200 Hz
Głośniki – celulozowy 165 mm

źródło: materiał własny
czytane: 677

audiobezprzewodowyBluetoothdźwiękfilmfilmygłośnikHDMIkinomuzykasoundbar

Komentarze

top