Quantcast

18.09.2013

Jabłko do kotleta

Bojkot w naszym kraju staje się modny. Niedawno PiS zbojkotowało głosowanie nad budżetem, więc i ja postanowiłem zbojkotować festyn Apple związany z premierą nowego iPhone’a.

W jednej z łódzkich knajp stare kawałki gwiazd rocka lat 80. profanował jakiś przeraźliwie smutny, nudny, niezgrany i nieznany mi zespół z Poznania. Ponieważ zamówiona pizza była smaczna mniej więcej tak samo, jak głupie filmy Microsoftu, w których gigant z pasją przedszkolaka wyśmiał swojego konkurenta z Cupertino, a skrzypienie zespołu sprawiało, że trzeźwiałem mimo systematycznego trucia się piwem na spirytusie, wsiadłem w taksówkę i…

– Widział pan już najnowszego iPhona? – zapytał taksiarz wskazując mi paluchem ekran swojego tabletu, na ktorym oglądał relację z San Francisco. Ponieważ się wściekłem, że w zaciszu taksówki dopadł mnie duch Jobsa i z bojkotu wyszły nici, postanowiłem z taksówkarzem się zabawić. Bez skojarzeń…
– A co to jest iPhone?

Pytanie sprowokowało nagłe spojrzenie szofera w lusterko wsteczne. Wbił we mnie swój wzrok i tak już mu zostało na całą trasę. Jakim cudem dojechał i nas nie zabił, gapiąc się na mnie przez całą drogę, zamiast przed siebie? Nie wiem… Ponieważ byłem lekko pijany, było mi to obojętne. Ważne, że dał mi spokój i już o nic związanego z Apple nie pytał…

Chemii jednak nie da się oszukać. Tak jak mojej żony, która z drzwi zwyzywała mnie od pijaków i wariatów, gdyż wchodząc do domu, odrobinkę sobie podśpiewywałem „Smoke on the water”, a kot mój ukochany (ten to dopiero jest śpiewak) radośnie mi akompaniował. Wracając przedwcześnie storpedowałem babski wieczór. Zamknąłem się więc w pokoju, izolując od żeńskiego gwaru, zasiadłem wygodnie z kotem w fotelu i na ekranie tabletu zobaczyłem… dwa iPhony. Pierwsze, co pomyślałem to: – „Kurczę! Naprawdę się wstawiłem”. Ale Tima Cooka widziałem pojedynczo. Coś mi tu nie pasowało… Najpewniej z wrażenia zasnąłem. Bojkot zatem, prawie mi się udał…

O świcie mimo strasznego bólu głowy, spowodowanego najprawdopodobniej albo śpiewami mojego kota, albo ilością… informacji przyjętych na temat nowych modeli cudofonów 5C i 5S, zapoznałem się ze specyfikacją techniczną „bliźniaków” i doszedłem do wniosku, że każdy iPhone, po pierwszym, jest coraz bardziej boleśnie powielanym kowerem przeboju z 2007 roku, kiedy to amerykańska supergrupa Apple z Cupertino, podbiła światową publiczność swoim przebojem „iPhone”. Singiel będący ucieleśnieniem całkowicie nowatorskiego podejścia do sztuki sprzedał się na całym świecie w milionach egzemplarzy. Następne reedycje tego hitu mimo ogromnej popularności, niestety, nie wniosły już tak spektakularnych zmian w dziedzinie kompozycji i podejściu do twórczości. Dobrze promujący się zespół, mimo straty lidera, tworzy i gra dalej, lecz światowi krytycy zastanawiają się, czy jest w stanie stworzyć nowy hit, czy dalej będzie jedynie kowerować swój przebój, karmiąc publiczność remiksami wspaniałego kawałka sprzed lat…

Następny artykuł

Komentarze

top