Quantcast

22.01.2021

Cinebar Lux daje radę bez subwoofera! Recenzja soundbara firmy Teufel

Cinebar Lux to kolejna propozycja niemieckiej firmy Teufel, która zawitała w moje skromne progi. Tym razem postanowiłem sprawdzić, czy kino domowe może istnieć bez subwoofera. Teufel Cinebar Lux pokazał, że może – choć nie będzie to tanie…

Teufel - co to za marka?

Markę Teufel miałem okazję przedstawić wam przy okazji recenzji mobilnego głośnika – ale dla przypomnienia… Nazwa zdradza pochodzenie – firma ma swą siedzibę w Berlinie, nieopodal słynnego pomnika – Kościoła Pamięci i równie słynnej ulicy Kurfürstendamm. Firma – założona przez Petera Tschimmela ma już ponad 40-letnią historię – nie jest zatem nowicjuszem w branży.

Teufel (czyli Diabeł) zaczynał od oferowania zestawów do samodzielnej budowy kolumn głośnikowych, ale od końca lat 80-tych oferuje gotowe produkty. Idąc z duchem czasu, firma weszła na rynek głośników multimedialnych, przenośnych czy kina domowego. Znakiem rozpoznawczym marki są czarne obudowy urządzeń zdobione czerwonymi akcentami. Przekornie, omawiany dziś Cinebar Lux ma skromniejszą kolorystykę…

Jak wygląda Cinebar Lux?

Teufel Cinebar Lux ma kształt… typowego soundbara. To listwa o nieco ponad metrowej szerokości, pokryta w przeważającej części czarną tkaniną. Na spodzie, tyle oraz górze znajdziemy jednak trochę matowego tworzywa. Może być czarne lub białe

– ja wybrałem białe, bowiem – moim zdaniem – lepiej wygląda i pasuje do mojego salonu. Na przodzie obudowy umieszczono jeszcze metalową, niedużą płytkę z diodą sygnalizacyjną, a nad nią, za siatką głośnikową – punktowy wyświetlacz. Przyciski sterujące umieszczono na górze obudowy. Jest ich siedem. Są wygodne, metalowe – ale przydałyby się im wyraźniejsze, lepiej widoczne opisy i może lekkie, delikatne podświetlenie…

Złącza ukryto we wnękach obudowy, dostępnych wygodnie od tyłu i od dołu urządzenia. Obok złącz umieszczono gumowe tasiemki (a jednak jest firmowy, czerwony akcent!), umożliwiające podwieszenie przewodów. Nieopodal znajdziemy też przycisk resetu i konfiguracji. Cinebar Lux ma oczywiście elementy umożliwiające powieszenie go pod telewizorem, zadbano również o specjalne odboje z gumy, by obudowa nie rezonowała o ścianę. Urządzenie nie jest przesadnie ciężkie. Pod względem jakości wykonania – nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Sprzęt prezentuje się doskonale i tak też jest zmontowany. Przy jego cenie – to konieczne.

Cinebar Lux ma pilota… z metalu

Do Cinebar Lux dołączono oczywiście prosty pilot zdalnego sterowania. Jest niebywale solidny i z pewnością przeżyje niejeden pilot od telewizora. Obudowę wykonano z lakierowanej na czarno solidnej blachy, z pokrywą baterii 9zwyczajne AA!) zamykaną… śrubą na klucz imbusowy. Mimo słusznej wagi, pilot jest dość wygodny w użytkowaniu, choć jego gumowym klawiszom przydałoby się podświetlenie. Lubię oglądać w ciemności, nic nie poradzę. Zamykane śrubką gniazdo baterii doceni każdy, komu zdarza się przysnąć z pilotem w ręku, a potem zbierać spod kanapy i innych mebli osobno dwie baterie, pilota i plastikową klapkę. Niemcy to jednak praktyczny naród…

Ile głośników i jakie gniazda ma Cinebar Lux?

Teufel Cinebar Lux to nietani i duży soundbar, w dodatku pomyślany tak, by móc się obyć bez subwoofera. Nie dziwi zatem mnogość przetworników, jakie znajdziemy w jego obudowie. Mamy w niej aż osiem 5-centymetrowych głośników szerokopasmowych, dwa podobne „wycelowane” ukośnie w górę, dwa głośniki wysokotonowe, a do kompletu jeszcze cztery owalne membrany pasywne, „robiące bas”. Obudowę wykonano w technologii zamkniętej. Urządzenie dysponuje wejściem sygnału optycznego, a także minijackiem, „przelotowym” HDMI 2.0 z HDCP 2.2 i USB. Do tego, możemy jeszcze skorzystać z Bluetooth, LAN i Wi-Fi.

Budowa Cinebar Lux (fot. Teufel)

Budowa Cinebar Lux (fot. Teufel)

Raumfeld - co kryje ta groźna nazwa?

Powiadają, że w języku niemieckim nawet „kocham cię” brzmi jak rozkaz… Urządzeniu Teufel Cinebar Lux towarzyszy rozwiązanie o groźnie brzmiącej nazwie Raumfeld – które w rzeczywistości jest jednak przyjazne. To aplikacja na smartfon, znacznie poszerzająca możliwości urządzenia.

Ułatwia konfigurację soundbara, a do tego, pozwala połączyć sprzęt z serwisami streamingowymi i innymi urządzeniami w domu. Może to być nie tylko nasz smartfon, ale np. dodatkowe głośniki w innym pokoju. Można korzystać ze Spotify Connect, TuneIN, Deezera czy SoundCloud – ja jednak preferuję Tidala, który w dodatku jest tu obsługiwany bezpośrednio z Raumfelda i w wersji Hi-Fi. Nie da się jeszcze korzystać z Apple Music czy Youtube Music – ale myślę, że z czasem opcje te pojawią się w drodze aktualizacji. A jeśli nie – pozostaje zwykłe połączenie przez Bluetooth.

Czy sterowanie Cinebar Lux jest wygodne?

Z oceną wygody sterowania mam pewien kłopot. Niby wszystko „ogarnąłem” bez instrukcji, ale… Punktowy wyświetlacz na przedniej ściance soundbara jest duży, widoczny z daleka – ale niekoniecznie przyjazny przy regulacji nieco bardziej zaawansowanych opcji. Dla mniej wprawionego użytkownika może to być trochę trudne… Ale w sumie nie robimy tego często, zaś na co dzień – prościej się nie da.

Da się za to zapomnieć o fabrycznym pilocie. Korzystając z przelotki HDMI możemy sterować głośnością z poziomu telewizora, a soundbar włączy i wyłączy się samoczynnie. Przy złączu optycznym tracimy co prawda sterowanie mocą – ale wciąż mamy automatyczne włączanie i usypianie soundbara. Na dobrą sprawę – narzekam jedynie na brak podświetlenia pilota…

Producent daje nam do dyspozycji kilka predefiniowanych profili dźwięku, a także wiele innych możliwości regulacyjnych – choćby przyciemnienie wyświetlacza czy sterowania dodatkowymi, podłączonymi do Cinebara głośnikami. Ważnym elementem konfiguracji jest opcja definiowania odległości głośnika od widza. Można ją ustawić nawet na 12 metrów, ale moim zdaniem, nie jest to sprzęt do aż tak dużych pomieszczeń. Na moje oko (a raczej ucho) – 50-60 m.kw. to maksimum przestrzeni, do jakiej jest dedykowany.

Jak gra Cinebar Lux?

Kiedy podłączyłem Cinebar Lux do telewizora zrozumiałem, skąd się wzięła jego niemała cena. Na powitanie przywalił mi po głowie, a potem jeszcze parę razy poprawił. Po prostu pełne zaskoczenie, bowiem nie spodziewałem się, że zagra aż tak. Nagle poczułem, że jednak można się obyć bez szpecącego wnętrze subwoofera, uniknąć plątaniny kabli do niego i kombinacji z zasilaniem, a jednocześnie mieć w domu coś, co dobrze wygląda i tak samo brzmi.

Teufel Cinebar Lux nie jest najwybitniejszym soundbarem, jakiego miałem okazję posłuchać – ale jednym z najwybitniejszych – na pewno. Co prawda, musiałem trochę odejść od standardowych ustawień, ale po podkręceniu basu i sopranów, sprzęt zaczął idealnie wpisywać się w mój gust. Przestałem tęsknić za rozbudowanym kinem domowym z siedmioma głośnikami, o które co dzień się potykałem… Teraz wystarczy mi jedna listwa pod telewizorem.

Nie wiem, jak oni to zrobili, ale po włączeniu funkcji Dynamore, Cinebar Lux jest w stanie wyczarować dźwięk wypełniający całe pomieszczenie i dający poczucie głębi. Basu nie brakuje, i choć nie jest tak potężny, jak z półmetrowego głośnika za firanką, wybrzmiewa należycie i nie daje poczucia, że czegoś tu brakuje. Urządzenie sprawdzi się też przy odtwarzaniu muzyki. Jak wspomniałem, korzystałem z Tidala Hi-Fi i nie ukrywam, że z przyjemnością. Teufel zagrał diabelnie dobrze, świetnie sprawdza się w rocku i muzyce tanecznej. Moim zdaniem, jest dość uniwersalny. Mocy nie brakuje. W moim 30-metrowym salonie okazał się wystarczający, z pełnej mocy (ciągle bez przebarwień!) korzystałem wyłącznie w celach testowych. Do komfortowego oglądania filmów z przytupem wystarczy już połowa mocy, a 3/4 nagłośni domówkę muzyką z telefonu.

Czy warto kupić Teufel Cinebar Lux?

Teufel Cinebar Lux można kupić teraz nieco taniej, niż pierwotnie, ale nadal niezbyt tanio. Cena wynosi 2979 złotych. Powiecie, że za tą cenę skompletujecie w elektromarkecie kino domowe z subwooferem i pięcioma głośnikami. Nie przeczę, lecz czy zagra lepiej…? Teufel Cinebar Lux oczarował mnie tym, że potrafi zapewnić dobre wrażenia bez dodatkowego głośnika basowego. Jeśli macie małe mieszkanie – to wybawienie. Jeśli macie trochę większe, a nie lubicie zagraconych wnętrz – również. Sprzęt ten oferuje naprawdę dobre brzmienie, świetnie wygląda i jest doskonale wykonany.

Dla mnie bomba, po prostu diabelnie dobry głośnik!

Dane techniczne

  • Wymiary i waga: 114×13,5×7,5 cm, 4,4 Kg
  • Konstrukcja: trójdrożna, zamknięta, poj. 4 litry
  • Głośniki: 8×5 cm szerokopasmowe, 2×5 cm upfiring, 2×2,5 cm wysokotonowe, 4x pasywne 4,8×10,5 cm
  • Moc ciągła (IEC – Long Term): 150 W
  • Pasmo przenoszenia: 45 – 20.000 Hz
  • Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego: 100 dB/1m
  • Technologia wzmacniacza: Class-D, 9 kanałów
  • Standard Wi-Fi:802.11b/g/n/ac
  • Gniazda: LAN, USB, HDMI 2.0 z HDCP 2.2, optyczne, aux minijack, subwoofer

 

źródło: materiał własny
czytane: 376

AirPlayApple MusicaudiobasBerlinBluetoothChromecastCinebarCinebar LuxDeezerDynamore

Komentarze

top