Quantcast

adplus-dvertising
Strona główna » recenzje » Sonos Roam – mocniejszy, niż się wydaje

04.06.2021

Sonos Roam – mocniejszy, niż się wydaje

Sonos Roam to jeden z najnowszych modeli przenośnych głośników uznanej marki. Jest to zarazem jeden z najmniejszych i najtańszych produktów Sonosa. Czy najsłabszy? Niekoniecznie… Okazało się, że może nawet nieco zaskoczyć!

Jak wygląda Sonos Roam?

Sonos Roam ma postać graniastosłupa o podstawie w kształcie trójkąta o zaokrąglonych brzegach. Urządzenie jest niewielkie – mierzy 168 x 62 x 60 mm. Płaskie boki zakrywają gumowe nakładki, tył i spód wykonano z twardego tworzywa, zaś front osłania metalowa siatka z wkomponowanym logotypem. Na dole urządzenia są niewielkie, gumowe nóżki, zaś z tyłu – znajdziemy klawisz włącznika oraz port USB-C do ładowania. Panel sterowania umieszczono na lewym boku obudowy. Tworzą go cztery klawisze, którym przydałoby się nieco wyraźniejsze oznakowanie. Oznaczenia mają postać gumowych wypustek w tym samym kolorze, co reszta panelu. Głośnik Sonos Roam jest dość lekki, a obudowa może mieć kolor biały lub czarny. W komplecie znajdziemy materiałowy pokrowiec. Urządzenie ma certyfikat szczelności IP67, co dodaje mu praktyczności. Obudowa sprawia wrażenie solidnej, a do jakości wykonania nie można mieć zastrzeżeń. Niestety, głośnik nie ma żadnego uchwytu czy chociażby uszka do smyczki, które ułatwiłyby jego noszenie. Możemy za to ustawiać go poziomo albo pionowo.

Jak gra Sonos Roam?

Przede wszystkim – zaskakująco dynamicznie, jak na swe skromne gabaryty. Jest w stanie nagłośnić plenerową imprezkę w promieniu nawet kilkunastu metrów. W pomieszczeniu – jego moc tym bardziej okaże się wystarczająca. Co najważniejsze – dźwięk jest czysty. Możemy liczyć na naprawdę precyzyjne wysokie tony i idealny zakres średniego pasma. Z basami jest już nieco gorzej – wszak mamy do czynienia z głośnikiem mieszczącym się do kieszeni. Mimo to, niskie tony pojawiają się w ilości co najmniej wystarczającej, z pewnością nie poczujemy niedosytu, o ile nie będziemy od Roama oczekiwać przekraczania praw fizyki. W każdym razie – urządzenie gra zdecydowanie lepiej, niż wskazywałyby jego wymiary. Prawdę mówiąc, Sonos Roam trochę mnie zaskoczył. Oczekiwałem marnej jakości – a okazała się naprawdę niezła. Nie narzekam na stabilność połączenia. Głośnik może korzystać z Wi-Fi, a w w plenerze – z Bluetooth, choć niestety bez wsparcia AptX. Zasięg tego połączenia w otwartej przestrzeni to ponad 25 m. Roam wyposażono w system Automatic Trueplay, który w założeniu ma dostosowywać korekcję brzmienia do otoczenia, w jakim gra urządzenie. W praktyce – trudno wyłapać jakieś zbawienne skutki pracy tego systemu – ale faktycznie – pomiędzy pomieszczeniami zamkniętymi, a otwartą przestrzenią rzeczywiście da się usłyszeć różnicę. Czyli – działa.

Na ile wystarczy bateria Sonos Roam?

Sonos Roam – z racji swych wymiarów – nie ma nadzwyczajnie dużego akumulatora. Mimo to, głośnik jest w stanie dotrzymać producenckiej obietnicy 10-godzinnego grania. Oczywiście, wszystko zależy od mocy, z jaką odtwarzacie muzykę, niemniej możecie być spokojni, że nawet podkręcony na maksimum Roam zagra te 5-6 godzin. Jeśli słuchacie po cichu – pogra i całą noc. Niestety, o ładowarkę musicie zatroszczyć się sami – producent jej nie dodaje. Sonos Roam ma za to możliwość ładowania bezprzewodowego. Wystarczy ustawić go na ładowarce Qi pionowo, na prawym boku. Napełnienie baterii przewodowo zajmie niecałe 2 godziny, bezprzewodowo – niestety znacznie dłużej.

Co daje aplikacja Sonos?

Głośnika Sonos Roam możecie używać bez aplikacji, jak zwyczajnego głośnika Bluetooth. Niemniej, aplikacja może się przydać do konfiguracji głośnika. Możemy z jej poziomu sterować Spotify czy Tidalem, pozwoli nam ona również na dostęp do plików muzycznych zebranych w telefonie. Ponadto, głośnik Sonos Roam pozwala korzystać z asystentów głosowych Google Assistant i Amazon Alexa Jeśli mamy dwa Roamy – możemy połączyć je w parę stereo – ale niestety tylko podczas korzystania z Wi-Fi. Sonos Roam może być częścią systemu domowych głośników Sonosa. Urządzenie jest kompatybilne z aplikacją Sonos, a dzięki wykorzystaniu łączności Wi-Fi, dźwięk powinien być przekazywany bez opóźnień. Aplikacja Sonosa pozwala w miarę łatwo skonfigurować domową sieć głośników i połączyć je w grupy. Niestety, nie posiadając większej ilości głośników, nie byłem w stanie wypróbować tej opcji w praktyce.

Czy warto kupić Sonos Roam?

Głośnik Sonos Roam gra zaskakująco czysto i głośno, jak na swe niewielkie wymiary. Jest praktyczny, ma szczelną obudowę i możliwość ładowania bezprzewodowego. Akumulator jest niezły, umożliwia przynajmniej 5 godzin grania na pełnej mocy. Urządzenie można włączyć w system głośników Sonosa, co ułatwi oferowana przez producenta aplikacja. Jeśli masz system domowy Sonos, a szukasz ultramobilnego głośnika – nie masz wyboru. Ale nawet bez towarzystwa – Sonos Roam okazuje się dobrym wyborem w kategorii niedużych głośników przenośnych. Szkoda, że poskąpiono mu uchwytu do przenoszenia. Największym minusem urządzenia jest jego cena. 799 złotych za nieduży głośniczek (choćby nie wiem, jak dobry) to jednak sporo.

źródło: materiał własny
czytane: 1044

asystent głosowyaudiodźwiękgłośnikgłośnik bezprzewodowygłośnik Bluetoothgłośnik btgłośnikiIKEAinteligentne głośnikimuzyka

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top